RSS

Trzcionka

Zrobiłam własną czcionkę. Można pobrać ją tutaj:

trzcionka

To tak aby nie było, że wiecznie nic nie robię.

EDIT: A ponieważ mi się nudzi, to wrzucę jeszcze tutaj kilka obrazków przedstawiających działania wykonywane w celu utworzenia tej czcionki.

Zaczęło się od pisania piórkiem na papierze śniadaniowym z podklejoną od spodu kartką w kratkę [link]. Potem pobawienie się w wyostrzanie itp zdjęcia, tak, aby było jak najbardziej czytelne [link]. Następnie każda literka została po kolei przekopiowana osobno do nowego pliku [link] i zwektoryzowana. Efekt końcowy: [link].

5 komentarzy


Myślenie boli, zwłaszcza przed maturą

Nigdy nie zrozumiem tych wszystkich osób, dla których studniówka jest największym świętem w życiu. A czym dłużej żyję, tym częściej spotykam się z rozpaczaniem maturzystów: że nie mają z kim iść na studniówkę, że nie mają w co się na nią ubrać, nie mają jak dojechać na miejsce, nie stać ich. Co tam matura, co tam studia, najważniejsze jest przecież to kilka godzin, które spędzą nudząc się i czekając, kiedy to się wreszcie skończy, jednocześnie ubolewając nad świadomością, że oto wydali ponad tysiąc złotych na imprezę i muszą wykorzystać ten czas jak najlepiej, wmawiając sobie, że "przecież jest zajebiście, tylko po prostu jakoś tak... a nieważne, jest zajebiście".

Czytaj dalej...


Wegetacja w letargu podczas zupełnego pochłonięcia niczym

Doszłam do wniosku, że z moim mózgiem jest serio coś nie tak. Wcześniej myślałam, że to jedynie zmęczenie i nadmiar spraw na głowie, ale kiedy minął kolejny rok, a on nadal nie pracuje tak jakbym chciała, postanowiłam przyjrzeć się temu z innego punktu widzenia niż zawsze. Być może podczas tego rozmyślania przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł, jak naprawić mój mózg, choć jeśli mam być zupełnie szczera, to w tym momencie jakoś czarno to widzę.

Czytaj dalej...


Podsumkowanie 2011

Zawsze, kiedy próbuje określić czas jaki minął od jakiegoś wydarzenia, to wydaje mi się on bardzo krótki, a jednocześnie długi. Z jednej strony mam wrażenie, że to coś było tak niedawno, z drugiej ciężko mi uwierzyć, że aż tak wiele rzeczy miało od tego czasu miejsce. W tym momencie myślę o wpisie na blogu podsumowującym zeszły rok. Pisałam tam wtedy, jak wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu przez tamtych dwanaście miesięcy, jak bardzo ja się zmieniłam. Teraz jednak mam wrażenie, że rok 2010 nie różnił się aż tak bardzo od 2009 i paru poprzednich. Może i zmieniło się moje otoczenie, zmieniły się miejsca w których lubiłam przebywać i do których często wracałam myślami, zmienili się ludzie z którymi miałam kontakt. Ale ja sama niezbyt się zmieniłam. Może teraz mi się tak tylko wydaje, może czas zatarł te wszystkie różnice... Jednak czasem zastanawiając się nad tym, które wydarzenia w moim życiu miały dla mnie wartość kluczową w kształtowaniu własnej filozofii, odnoszę wrażenie, że zdecydowana większość z nich miała miejsce w tym – 2011 roku.

Czytaj dalej...


Pojemniczki

Dlaczego czasem mam wrażenie, że niektórzy uważają, że słowa są rzeczami. Czytam często opinie różnych osób, i czasem mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją, że gdy psa się nazwie kotem, to on nadal psem pozostanie. Dodatkowo nie są w stanie przyjąć do zrozumienia, że nie jest niemożliwym, że spotkają na swojej drodze człowieka, który przez całe życie nazywał psy kotami, będąc pewnym, że taka jest ich nazwa prawidłowa. Wtedy pojawia się pewien rodzaj bardzo śmiesznej dyskusji, w której druga z wymienionych osób próbuje opisać pierwszej jak szczekają koty, co pierwsza odbiera jako coś zupełnie absurdalnego i sprzecznego. Choć prawda jest jedna, to przeciwnicy w dyskusji stoją po odmiennych jej stronach.

Czytaj dalej...